Po śmierci twojej matki nie mogłem siedzieć na tych trybunach. Raz spróbowałem i zawróciłem, zanim doszedłem do bramki.
Pewnie myślałeś, że mnie to nie obchodzi.
Tak, zrobiłem.
Przyszedłem na trzy mecze.
Zaparkowałem za ogrodzeniem boiska, gdzie nie mogłeś mnie zobaczyć.
Powinienem podejść bliżej.
Widziałem, jak Ben zaliczył double’a w jednym. Widziałem, jak zaliczył dwa strike’i w kolejnym i rzucił kask do dugouta. On ma taki temperament po tobie.
Powinienem podejść bliżej.
Nie wiedziałem jak.
Przepraszam.
Aaron przestał czytać.
Claire skinęła głową przez łzy.
Spojrzał na puste pole.
“Był tutaj?”
Claire skinęła głową przez łzy.
Aaron zaśmiał się raz.
Potem zaczął płakać jeszcze mocniej.
„Trzy gry.”
Aaron spojrzał na rękawicę.
Noe usiadł obok niego.
Aaron spojrzał na niego.
„Przez wszystkie te lata myślałam, że on wybiera wszystkich innych, a nie nas”.
Noe powiedział: „Może nie wiedział, jak wrócić”.
Aaron spojrzał na rękawicę.
„To nie to samo, co próbowanie”.
“NIE.”
Trzecia sobota należała do Noego.
To go zaskoczyło.
Noe kontynuował.
„Ale myślę, że to było jego przyznanie się”.
Aaron powoli skinął głową.
“Tak.”
Trzecia sobota należała do Noego.
W domu pana Vance’a zrobiło się dziwnie bez niego.
W notatce napisano:
Mój dom. Krzesło na ganku.
To było wszystko.
W domu pana Vance’a zrobiło się dziwnie bez niego.
Noe siedział na wyblakłym drewnianym krześle.
Nic się nie stało.
Pochylił się do przodu i dotknął ramy.
Spojrzał na mnie.
“To jest niezręczne.”
“Sprawdź pod spodem.”
Pochylił się do przodu i dotknął ramy.
Jego palce dotknęły taśmy.
Pod siedzeniem znajdował się mały, czarny notes.
Prawie każda strona miała datę.
Noe otworzył.
Prawie każda strona miała datę.
Soboty.
„Chłopak przyszedł o 8:10. Za gorąco dzisiaj. Powiedziałem mu, żeby wyszedł wcześniej. Zignorował mnie.”
Noe się roześmiał.
Inna strona.
„Deszcz. Myślałem, że nie przyjdzie. A jednak przyszedł.”
Czytał dalej.
Następnie:
„Jadę teraz. Parkuję za blisko mojej skrzynki pocztowej.”
Noe zmarszczył brwi.
“Nie zrobiłem tego.”
“Oczywiście, że tak.”
Czytał dalej.
„Egzaminy w tym tygodniu. Wygląda na zmęczonego.”
Zgłoszenia były z czterech lat.
„Zakończenie studiów w przyszłym miesiącu. Mam nadzieję, że dostanie się tam, gdzie chce”.
„Wydawał się dziś zdenerwowany. Nie pytałem. Może powinienem był.”
Noe przestał się uśmiechać.
Zgłoszenia były z czterech lat.
Przez cztery lata pan Vance go zauważał.
Na końcu jedna linijka została podkreślona.
Jego głos był cichy.
“Muszę mu szczerze podziękować.”
Noe zamknął księgę.
“On wiedział o tym wszystkim?”
Jego głos był cichy.
“Myślę, że tak.”
„Myślałem, że on mnie w ogóle nie zauważa.”