Żal palił mnie w piersi. Może gdybym tylko bardziej się pokłócił z Karen albo zabrał ze sobą tytuł, albo…
Łza spłynęła mi po policzku. Otarłam ją i spojrzałam na Karen kucającą przy nagrobku taty. Widziałam, jak poruszają się jej usta. Może się modliła, może przepraszała… a może jedno i drugie.
Zignorowałem ich wszystkich.
Czy mogłem zaoferować kupującemu więcej pieniędzy? Iść na policję? Czułem się taki bezradny.
Karen powoli wstała, otrzepując spódnicę z brudu. Nie spojrzała na mnie, kiedy wracała – oczy miała zaczerwienione, a policzki pokryła plamami.
Przez chwilę zobaczyłem kobietę, którą tata tak bardzo starał się kochać, a nie tylko kobietę, która sprzedała jego samochód.
Zanim zdążyłem wstać, na parking wjechał srebrny sedan, a opony zgrzytnęły na żwirze. Kierowca – młody, z olejem pod paznokciami – wyskoczył z niego z zamkniętą plastikową torbą, wyglądając na zdenerwowanego.
Poczułem się tak bezradny.
„Czy jesteś Hazel?” zapytał, zerkając na mnie i Karen. „Kupujący chciał szybko obejrzeć Shelby’ego przed podpisaniem ostatecznych dokumentów. Powiedziano nam, żebyśmy się z nim tu spotkali. Znaleźliśmy to. Szef powiedział, że musisz to najpierw zobaczyć”.
Karen poruszyła się szybko, chwytając torbę. „To pewnie po prostu kolejne śmieci Thomasa”.
Ale kiedy rozerwała kopertę i zobaczyła, co jest w środku, jej twarz zbladła. Koperta upadła na ziemię.
Było tak, jakby nie mogła już wytrzymać w jej rękach.
Karen usiadła twardo na krawężniku obok mnie, trzęsąc się i oddychając płytko.
„To pewnie po prostu kolejne śmieci Thomasa”.
**
W torbie znajdowała się gruba koperta. Wpatrywałem się w kanciaste pismo, a moje ręce się trzęsły.
Karen wyciągnęła rękę i wyrwała mi go, zanim zdążyłem się ruszyć. Mocno złapała za pieczęć, rozerwała ją i przejrzała pierwszą stronę.
Zaparło jej dech w piersiach. Zachwiała się i upuściła papiery. Paragony i list rozłożyły się wachlarzem po chodniku.
Schyliłem się, żeby je podnieść, zerkając na paragon – 15 000 dolarów zapłaconych Royal Seas Cruises. Zrobiło mi się niedobrze. Tata nie szastał pieniędzmi.
Wewnątrz torby znajdowała się gruba koperta.
„Karen, co to jest?”
Jej głos był ochrypły. „On… kupił nam rejs. Na naszą rocznicę. Nic nie powiedział”.
Ciocia Lucy podeszła bliżej. „Niech przeczyta list”.
Karen przycisnęła drżącą dłoń do ust, a potem wcisnęła mi kartkę. „Przeczytaj, Hazel. Proszę. Na głos”.
Przełknęłam ślinę i zobaczyłam ciężki tekst napisany przez tatę.
„Karen,
Znam cię lepiej niż myślisz.
Jeśli to czytasz, to znaczy, że w końcu pozbyłeś się Shelby. Nigdy nie byłem idealny. Zamknąłem się w sobie po śmierci Megan. Tak, rozwiedliśmy się od dawna, ale to ona była matką mojego jedynego dziecka.
„Karen, co to jest?”
Ale nigdy nie przestałem cię kochać. Kupiłem nam ten rejs z nadzieją, że znów się odnajdziemy.
Wiem, że nigdy nie zrozumiałeś, dlaczego zatrzymałem ten samochód – to była jedyna pamiątka po moim ojcu.
Próbowałem nas tylko uratować, na swój własny, niezdarny sposób.
Jeśli nie możesz mi wybaczyć, zrozumiem.
Wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, to naprawić sytuację.
-Tomasz.”
Wszyscy milczeli. Karen zakryła twarz i szlochała.
Ciocia Lucy ścisnęła mnie za ramię. „On naprawdę się starał, Hazel. Dla was obojga”.
„Jeśli nie możesz mi wybaczyć, zrozumiem.”