Czasem myślę, że mogę być wściekła. Każdemu niepotrzebny przelew, każdą zimę z taśmą na oknach, każde sandały stosowane o sezon za długo.
Ale nie jestem wściekła na Bogdana. Jestem wściekła na siebie. Na to, że zamieniłam miłość na brata w nawyk, a nawyk w, a nie można było określić, bo mama powiedziała „nadzor”.
Wymieniłam w końcu tę funkcję w kuchni. Kupiłam sobie nowe buty zimowe – porządne, ciepłe, pierwsze od lat. Drobiazgi. Ale kiedy odkręcam kran i wodę leci równo, bez kapania, myślę, że to jest dźwięk wolności. Cichy, niepozorny. Spóźniony o wyjaśnienie lat.