Przypadkowo wylewała na mnie wino, zapraszała mnie na imprezy, na których obowiązywał dress code, o którym nie wiedziałam, że istnieje, a potem śmiała się, gdy się myliłam.
Zniosłam to wszystko, bo kochałam Jacoba, albo przynajmniej kochałam osobę, za którą go uważałam.
Ale nienawiść Katarzyny nie wynikała wyłącznie ze snobizmu.
Wtedy nie wiedziałem, ale ona miała plan.
Nigdy nie miałam trwać wiecznie. Byłam tylko tymczasowym przywódcą, tymczasową żoną, która miała uszczęśliwić Raymonda.
Raymond, ojciec Jacoba, był jedynym, który traktował mnie jak człowieka. Był tym onieśmielającym miliarderem, który zbudował imperium warte 8 miliardów dolarów od zera.
Ale ze mną był delikatny.
Uczył mnie gry w szachy w spokojne niedzielne popołudnia. Pytał o moje marzenia o architekturze. Słuchał, kiedy mówiłem.
Tego właśnie Catherine nienawidziła najbardziej.
Wszystko zmieniło się cztery miesiące temu.
Od tygodni czułam się fatalnie, byłam wyczerpana i miałam mdłości. Test ciążowy pokazał dwie różowe kreski, a moje serce eksplodowało z radości.
Byłam w ósmym tygodniu ciąży.
Chciałam powiedzieć Jacobowi tego wieczoru, zaplanowałam całe to romantyczne wyznanie. Ale kiedy wróciłam wcześniej od lekarza, usłyszałam głosy w jego gabinecie.
Drzwi były uchylone, usłyszałam głos mojego męża mieszający się z głosem jego siostry.
„Jak się z nią rozwiedziesz, podzielimy majątek taty na trzy części” – mówiła Sophie. „Catherine już załatwiła prawników. Musimy się tylko przeprowadzić, zanim zajdzie w ciążę”.
Moja krew zamieniła się w lód.
Przywarłam do ściany i ledwo oddychałam.
Jakub się roześmiał.
Naprawdę się śmiałem.
„Jennifer już teraz gra swoją rolę perfekcyjnie. Brooklyn jest taka żałosna. Ona niczego nie podejrzewa. Kiedy tata umrze, uwolnimy się od nich obojga”.
Wtedy zrozumiałem.
To nie był zwykły romans.
To był spisek.
Jennifer, jego sekretarka i rzekomo dziewczyna z czasów studiów, nie była zwykłą kochanką. Była częścią skoordynowanego planu, w który zaangażowana była cała jego rodzina, mającego na celu pozbycie się mnie przed śmiercią Raymonda.
Ponieważ Raymond miał nowotwór w stadium terminalnym.
Powiedzieli, że zostało mu sześć miesięcy życia, i najwyraźniej powiedział im, że zostawia mi znaczną część swojego majątku.
Powinienem był od razu się z nimi skonfrontować.
Krzyczał.
Płakał.
Rzucane przedmioty.
Ale zamiast tego ogarnęło mnie coś zimnego i wyrachowanego.
Wycofałem się w milczeniu, wyszedłem z domu i przez dwie godziny siedziałem w samochodzie, rozmyślając.
Potem poszedłem do sklepu z elektroniką i kupiłem najmniejsze kamery i urządzenia nagrywające, jakie były dostępne.
Gdyby chcieli grać w gry, najpierw nauczyłbym się zasad.
Przez trzy miesiące stałem się duchem w swoim własnym życiu.
Uśmiechałem się podczas rodzinnych obiadów i nagrywałem każdą rozmowę.
Zainstalowałem kamery w biurze Jacoba, w naszej sypialni i w salonie Catherine, gdy ich odwiedzałem.
Wszystko udokumentowałem.
Romans z Jennifer.
Plan Sophie mający na celu uwiedzenie partnerów biznesowych Raymonda i zdobycie poufnych informacji.
Przywłaszczenie przez Jacoba majątku rodzinnej firmy poprzez przelewanie pieniędzy na konta offshore.
A najbardziej przerażające odkrycie ze wszystkich.
Dowody na to, że Catherine zamordowała pierwszą żonę Raymonda dwadzieścia lat temu, trucizna sfabrykowana tak, aby przypominała zawał serca.
Tę samą truciznę dosypywała do moich drinków podczas rodzinnych kolacji, próbując przedstawić mnie jako osobę niestabilną, zapominalską i słabą.
Znalazłem e-maile między Catherine a lekarzem, którego przekupiła, sfałszowaną przez nią dokumentację medyczną na mój temat oraz plan umieszczenia mnie w zakładzie psychiatrycznym po sfinalizowaniu rozwodu.
Nie chcieli się mnie po prostu pozbyć.
Próbowali mnie całkowicie wymazać.
Jedyną osobą, której powiedziałem, był Raymond.
Nie wszystko, nie na początku. Ale zacząłem spędzać z nim więcej czasu, poznawać jego biznes, zadawać pytania.
Był bystrzejszy, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Pewnego popołudnia, podczas naszej partii szachów, spojrzał na mnie i powiedział: „Wiesz, prawda?”
Spojrzałam mu w oczy.
„Wiesz co?”
„Że moja rodzina składa się z węży”.
Przesunął swoją królową.
Pytanie brzmi, co zamierzasz z tym zrobić?
Wtedy mu wszystko pokazałem.
Każde nagranie, każdy dokument, każdy dowód.
Przez sześć godzin siedzieliśmy w jego prywatnym gabinecie, a ja patrzyłem, jak twarz tego potężnego mężczyzny kruszy się, gdy uświadamia sobie skalę zdrady, jakiej dopuściła się jego rodzina.
Ale potem wydarzyło się coś jeszcze.
Jego smutek przerodził się w coś ostrego i śmiertelnego.
„Mam plan” – powiedział cicho. „Ale wymaga on, żebyś mi całkowicie zaufał. Dasz radę?”
Byłam teraz w trzecim miesiącu ciąży i nadal to ukrywałam.
„Jaki plan?”
„Takiego, w którym spalamy je wszystkie i odradzamy się z popiołów”.
Uśmiechnął się.
I to nie było miłe.
To był uśmiech człowieka, który zbudował imperium miażdżąc swoich wrogów.
„Ale najpierw” – powiedział – „musimy pozwolić im myśleć, że wygrali”.
Rozwód zaplanowano na wtorek listopada.
Catherine nalegała, żeby to się stało w kancelarii jej prawnika, co powinno być dla mnie pierwszym sygnałem, jak wszystko było zorganizowane.
Kiedy przybyłem, na zewnątrz znajdowali się fotografowie.
Prawdziwi paparazzi, gotowi uchwycić moje upokorzenie.
Catherine ujawniła całą historię prasie, przedstawiając mnie jako niezrównoważoną naiwną kobietę, która zwabiła w pułapkę jej biednego syna.
Wszyscy czekali w sali konferencyjnej.