Byłem jego pracodawcą.
Co gorsza, to ja zatwierdziłem jego dostęp, jego pensję, kartę kredytową, jego samochód i konta regionalne, choć myślał, że nikt nie obserwuje.
Mark wyciągnął rękę.
„Klucze, panie Hayes.”
W głosie Daniela zabrzmiała groźba. „Rachel, nie zawstydzaj mnie”.
Spojrzałam na podartą białą sukienkę leżącą na krześle obok mnie.
„Ośmieszyłeś się.”
Patricia złapała Daniela za rękaw. „Powiedz mi, że kłamie”.
Daniel nie.