Z kuchni dochodził zapach gotującej się wody w czajniku i mdła para — jego bratowa Inna wciąż bawiła się przy stole swoją śmierdzącą zabawką, ignorując prośby, aby nie robić tego w domu.
Sofia cicho podeszła do uchylonych drzwi.
„Mamo, jesteś naprawdę wesoła” – powiedziała Inna, głośno popijając z kubka.
— A co jeśli Sonia sprawdzi swoją historię kredytową?
„Kiedy ona zdąży to sprawdzić?” – prychnęła Taisia Pawłowna.
Woda w zlewie wydawała hałas.
— Od rana do wieczora jest pochłonięta papierami.
Jego stara karta SIM jest u mnie, jest powiązana z Gosuslugi.
Ritoczka z biura sprawiła, że wszystko poszło gładko, nawet nie zadzwoniła, żeby potwierdzić.
Jutro Vadim wypłaci pieniądze, zapłacimy za podróż, a reszta zostanie wpłacona na mój depozyt.
— A Vadik się nie boi?
„Mój syn nie jest tchórzem!” – przerwała mu ostro teściowa.
— Robi to dla rodziny.
Sonia jest silną kobietą, odwdzięczy się.
Przecież nie wyrzucimy jej na ulicę, prawda?
W związku z tym przez jakiś czas będzie żyła w trybie ekonomicznym.
Przynajmniej będziemy mogli odpocząć jak normalni ludzie.
Sofia próbowała się ogarnąć.
Wadim.
Jej mąż, z którym żyła w doskonałej harmonii przez pięć lat, zaplanował i wybrał tapetę do tego salonu.
On wiedział.
Zgodził się obciążyć żonę ogromnym długiem w zamian za podróż na wyspy.
Nie wywołała skandalu.
Schowała telefon z powrotem pod sofę, włożyła kurtkę i wyszła na lekki deszcz.
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła, było udanie się do prawnika swojej firmy, a następnie udała się na policję.
Procedura okazała się długotrwała.
Należało napisać reklamację, odnaleźć dane ze starej karty SIM i zapisać adresy, z których używana była aplikacja.
Śledczy natrafił na poważną osobę i szybko skontaktował się z działem bezpieczeństwa systemu płatniczego.
Okazało się, że pieniądze nie zostały jeszcze wypłacone, ale nadal znajdują się na koncie Taisii Pawłownej.
Konto zostało dyskretnie zablokowane do czasu wyjaśnienia okoliczności, a teściowej pozwolono zapłacić jedynie za bony podróżne ze swojego osobistego limitu — w celu udowodnienia zamiaru oszustwa.
W czwartkowy wieczór w domu panował niesamowity ruch.
Na korytarzu stały trzy ogromne żółte walizki.
Wadim nerwowo szukał swojego stroju kąpielowego, wywracając do góry nogami półki w szafie.
Taïssia Pavlovna wirowała przed lustrem w nowej tunice, kupionej wyraźnie na plażę.
„Jakże jestem zmęczona tą ponurością!” powiedziała głośno teściowa, poprawiając perły.
— A na koniec ocean, biały piasek i kraby!
Sofia stała przy wejściu do kuchni, opierając ramię o framugę drzwi.
„Dlaczego wyjeżdżacie w trzy osoby?” zapytała spokojnie.
— A jeśli mogę zapytać, w jaki sposób?
Vadim szuka pracy już od sześciu miesięcy.
Teściowa odwróciła się gwałtownie.
Na jego twarzy pojawił się pogardliwy uśmiech.
— Soneczka, miałam oszczędności.
Sprzedałem ziemię mojej babci do wsi, zapomniałem o tym wspomnieć.
A dlaczego nas troje… Cóż, podróże są drogie.