Widok wnętrza starego autobusu potrafi natychmiast przywołać wspomnienia sprzed wielu lat. Czerwone siedzenia obite skajem, metalowe poręcze, zaokrąglony sufit, duże okna oraz charakterystyczny odgłos pracującego silnika tworzyły atmosferę, której nie sposób było pomylić z żadnym innym środkiem transportu.
Na podstawie charakterystycznych elementów wnętrza można przypuszczać, że fotografia przedstawia autobus z rodziny Škoda 706 RTO lub jego polską, licencyjną odmianę – Jelcza 043, powszechnie nazywanego „ogórkiem”. Bez widoku nadwozia i oznaczeń modelu nie można jednak potwierdzić tego całkowicie jednoznacznie.
Jelcz 043 – autobus, który woził całe pokolenia
Jelcz 043 był polskim autobusem międzymiastowym produkowanym od 1959 roku w Jelczańskich Zakładach Samochodowych. Jego konstrukcja stanowiła licencyjną wersję czechosłowackiego modelu Škoda 706 RTO. Pierwsze pojazdy składano z części dostarczanych z Czechosłowacji, a następnie stopniowo zwiększano udział elementów wytwarzanych w Polsce.
Popularne określenie „ogórek” pochodziło od obłego, zaokrąglonego nadwozia. Autobus trudno było przeoczyć. Wyróżniał się charakterystyczną sylwetką, dużymi przeszkleniami oraz wysoko położoną podłogą. Z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych pojazdów okresu PRL.
Model 043 przeznaczono przede wszystkim do komunikacji międzymiastowej. Obsługiwał trasy PKS, przewoził pracowników zakładów przemysłowych, dzieci jadące na kolonie, turystów oraz mieszkańców niewielkich miejscowości. Dla wielu z nich autobus był często jedynym połączeniem z większym miastem.
Konstrukcja pojazdu była stosunkowo prosta w obsłudze i naprawie. Miało to duże znaczenie dla przedsiębiorstw dysponujących ograniczonym zapleczem technicznym. Autobusy mogły dzięki temu przez wiele lat wykonywać codzienną pracę na trasach o bardzo różnym stanie nawierzchni.
Jak wyglądała podróż „ogórkiem”?
Współcześni pasażerowie są przyzwyczajeni do klimatyzacji, elektronicznych tablic, niskiej podłogi i automatycznych zapowiedzi przystanków. Podróż starym Jelczem wyglądała zupełnie inaczej.
We wnętrzu dominowały proste i wytrzymałe materiały. Siedzenia pokrywano łatwą do czyszczenia tapicerką ze skaju. Nad głowami pasażerów mogły znajdować się półki lub siatki przeznaczone na niewielki bagaż. W zależności od odmiany autobus oferował kilkadziesiąt miejsc siedzących, a niektóre wersje wyposażano również w dodatkowe, rozkładane siedzenia.
Nieodłącznym elementem podróży był głośny silnik wysokoprężny. Jednostka napędowa znajdowała się z przodu pojazdu, w pobliżu kierowcy, dlatego pasażerowie wyraźnie słyszeli jej pracę. Autobus korzystał z mechanicznej skrzyni biegów, a jego prowadzenie wymagało doświadczenia i siły, zwłaszcza podczas pokonywania dłuższych tras oraz dróg o gorszej nawierzchni.
Latem we wnętrzu potrafiło być bardzo gorąco, natomiast zimą skuteczność ogrzewania nie zawsze odpowiadała oczekiwaniom podróżnych. Mimo tych niedogodności dla wielu osób przejazdy miały wyjątkowy urok. Przez duże okna można było obserwować zmieniający się krajobraz, a wspólna podróż sprzyjała rozmowom i nawiązywaniu znajomości.