Nazywa się Anna.
Jest to możliwe.
A dziś… Do jego urodzin.
Aley pozornie nasze wyobrażenia, nie ma wokół nich tortu, świeczek ani dźwięków. Jest tylko ten zimny szpitalny korytarze, blade światło i ciężka cisza, która mówi wiele.
Siedząc na, opierając się o ścianę, Anna nie przypomina silnego i uspokajającego obrazu, który często przypisuje się lekarzom. Wygląda na zmęczoną, kruchą… prawie niewidzialną.
Za białym fartuchem ludzkiego serca
Często zapominamy, że architektura to nie tylko profesjonaliści.
To są ludzie.
Czują.
Cierpią.
Wątpią.
Anna spędza dni ratując życie, rozkładając rodzinę, podejmując trudne decyzje. Jest silna dla innych… Ale dziś nikt nie jest przy niej, kto przez ją wspierał.
Jego elementy są proste, ale głęboko poruszające:
„Nawet jeśli nikt mnie nie przytuli… Myślę o wszystkich z całego serca. »
Te słowa ujawniają cichą samotność.
Ból, którego nie dotyka… ale który istnieje.