Na moim ślubie teściowa zatkała nos w obecności moich rodziców i splunęła: „Co za żałosna rodzina, pogrążona w biedzie”. Potem, śmiejąc się, wepchnęła ich do basenu i powiedziała: „Pozwólcie mi zmyć ten smród nędzy”. Mój przyszły mąż stał obok niej w milczeniu. Spokojnie podeszłam, wzięłam mikrofon i oznajmiłam: „To małżeństwo się skończyło… a do wschodu słońca imperium twojej rodziny również”. Potem wykonałam jeden telefon…