CZĘŚĆ 1
„Moja siostra pozwoliła córce wyjechać, kiedy była na Korsyce z moim mężem”.
Lucie Morel wypowiedziała te słowa cicho przed małą białą trumną Elizy na cmentarzu Loyasse w Lyonie. W tym momencie koła walizki zastukały o płyty nagrobne, gwałtownie przerywając modlitwę ojca Antoine’a.
Claire, matka Elise, przechadzała się między grobami, z zaczerwienioną od słońca skórą, w dużych ciemnych okularach i białej sukience, która wciąż pachniała hotelem. Obok niej szedł Julien, mąż Lucie, ubrany w niebieską lnianą koszulę, którą mu podarowała z okazji rocznicy ślubu.
Za nimi podążały dwie identyczne walizki. Na każdej wisiała etykieta: Ajaccio.
Elise miała 8 lat. Uwielbiała fioletowe wstążki i szklane delfiny, a spała przy lampce nocnej, bo, jak twierdziła, ciemność była „zbyt głośna”. Tego ranka jej włosy były ułożone tak, jakby miała iść na klasowe zdjęcie.
A jego matka spóźniła się na jego pogrzeb.
Claire zdjęła okulary z niemal teatralną powolnością.
— Od lotniska był szalony tłum… Gdzie jest moja córka?
Lucie poczuła, że coś w niej pęka.
— Tam. W środku.
Claire otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Julien natychmiast podszedł bliżej, tym spokojnym głosem, którego używał, gdy chciał przedstawić Lucie jako kobietę przesadną.
— Lucie, nie tutaj.
— Nie tutaj? To gdzie chcesz mówić o tych 6 godzinach, podczas których Elise pytała, czy jej matka przyjdzie?
Szmer przeszedł przez rodzinę.
Elise zemdlała w szkole o 10:22. Dyrektorka zadzwoniła do Claire, ale nie odebrała, a następnie wezwała pogotowie ratunkowe. Kiedy Lucie dotarła do szpitala Femme-Mère-Enfant w Bron, jej siostrzenica była już podłączona do kilku monitorów.
Od urodzenia cierpiała na złożoną wadę serca. Claire mówiła o swoich atakach jako o „problemie medycznym”, podczas gdy Lucie znała metody leczenia, recepty i objawy wskazujące na nagły przypadek.
Tego dnia Lucie dzwoniła do siostry 68 razy. Do szpitala 59 razy.
127 połączeń.
Wiadomości zostały przeczytane. Automatyczna sekretarka się zapełniła. Ostatnia brzmiała: „Claire, Elise może nie dożyć godziny. Odbierz”.
O godzinie 14:31 dziewczynka uścisnęła dłoń swojej ciotki.
— Powiedz mamie, że się nie bałem.
Lucie okłamała go, kiedy obiecała mu to zrobić.
Stojąc przed trumną, Claire w końcu zaczęła płakać.
— Podczas podróży skradziono nam telefony.
Julien zgodził się zbyt szybko.
— Zostaliśmy całkowicie odcięci od świata.
Lucie spojrzała na jego dłoń. Nie miał już na sobie obrączki.
Zanim opuściła dom, skopiowała rezerwacje, przelewy, fałszywe faktury i powiadomienia o połączeniach związane ze stowarzyszeniem utworzonym w celu pomocy dzieciom z chorobami serca.
Przez 15 lat pracowała jako księgowa z urzędu. Jej milczenie nigdy nie było oznaką słabości.
Przykleiła fioletową wstążkę z powrotem na zdjęciu Elise, po czym spojrzała na siostrę.
— Najpierw pochowaj córkę. Potem porozmawiamy o wszystkim, co ty i mój mąż pochowaliście.
Telefon Lucie zawibrował.
Ktoś w tym momencie próbował usunąć pliki stowarzyszenia z konta Juliena.
Nie wiedziała jeszcze, że to kliknięcie zniszczy coś więcej niż tylko małżeństwo.
CZĘŚĆ 2
Po pogrzebie Claire osunęła się na krzesło w sali parafialnej. Powtarzała, że żadna matka nie powinna przechodzić przez taką gehennę, podczas gdy sąsiedzi przynosili jej wodę.
Julien trzymał się blisko niej. Układał jej włosy, szeptał do ucha i częściej zaglądał do telefonu niż do zdjęcia Elise.
Lucie obserwowała ich z kuchni, mając na nadgarstku fioletową wstążkę.
Claire wpadła i zamknęła drzwi.
— Nie zamierzasz zamienić pogrzebu mojej córki w rozliczenie się z powodu waszego związku.
Julien dołączył do nich i przekręcił klucz. Ten gest rozwiał ostatnie wątpliwości Lucie.
„Popełniliśmy ogromny błąd” – powiedział. „Kilka dni, nic więcej. Możemy to załatwić dyskretnie”.
— Apartament dla dwóch osób, zarezerwowany z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, to niezły pomysł.
Claire uśmiechnęła się szyderczo.
— Zawsze byłeś zazdrosny. Nawet dziś chcesz ukraść mój ból.
Lucie położyła telefon na blacie.
— Nie przyszedłem tu, żeby rozmawiać o uczuciach.
Rozpoczęła nagrywanie.
Głos Claire wypełnił pokój, lekki, irytujący i stłumiony przez wiatr.
„Lucie, przestań dramatyzować. Elise zawsze robi aferę z niczego. Wsiadamy na statek i prawie nie będzie sygnału. Ty się tym zajmij”.
Połączenie telefoniczne zostało wykonane o godzinie 14:14.
Elise straciła życie 17 minut później.
Claire wpadła we wściekłość.
— Nagrałeś mnie?
— Rozłączyłeś się przez pomyłkę. Rozmawialiście dość długo.
Julien próbował złapać urządzenie, ale Lucie mu je odsunęła.
— Czego chcesz? Domu? Pieniędzy? Żeby mnie zniszczyć?
— Chciałbym wiedzieć, dlaczego koszt pobytu został opłacony ze środków stowarzyszenia Cœurs d’Enfants.
Zapadła cisza.
Stowarzyszenie zostało założone przez ich ojca po pierwszej operacji Elise. Finansowało ono podróże, leki i noclegi w hotelach dla rodzin dzieci z chorobami serca.
Claire była dyrektorem. Julien zarządzał księgowością, oficjalnie dlatego, że był „bardziej wydajny”.
W ciągu 9 miesięcy zniknęło 132 tys. euro: fałszywe usługi, fikcyjni dostawcy, podwójne faktury, biżuteria, restauracje, łódź i pobyt na Korsyce.
Tego ranka, kiedy szkoła zadzwoniła do Claire, dokonano przelewu na kwotę 28 000 euro.
Podniosła brodę.
— To stowarzyszenie należy do rodziny.
— Nie. Należy do dzieci, którym miało pomóc.
Julien uśmiechnął się pogardliwie.
— Nikt ci nie uwierzy. Ja prowadzę księgowość. Wszystko jest w porządku.
— Kontrolowałeś dostęp.
W pokoju krzesło szurało po podłodze. Właśnie przybyli dwaj prawnicy Lucie z dwoma dyrektorami z grupy Morel, firmy założonej przez jej ojca.
Claire zawsze wierzyła, że odziedziczyła spadek. Otrzymała piękne biuro i blaski gal. Julien – godziwą pensję.
Lucie nie wysunęła żadnych żądań publicznie.
Posiadała jednak 51% udziałów w grupie.
Podczas pogrzebu zespół audytorów zablokował karty, utworzył kopie zapasowe serwerów i zarejestrował usunięcia. O 17:12 telefon Juliena zaczął nieprzerwanie wibrować.
— Co zrobiłeś?
— Coś, co powinnam była zrobić lata temu.
Lucie otworzyła drzwi. Julien poszedł za nią i szorstko chwycił ją za ramię przed portretem Elise.
— Niszczysz wszystko, co zbudowaliśmy!
Rozległ się stanowczy głos.
— Natychmiast puść tę panią.
Funkcjonariusz wydziału ds. przestępstw finansowych stał obok prawników. Claire zobaczyła sw