— Radu… — powiedziała Sofia z wahaniem — czy mogę cię przytulić?
Pytanie go zaskoczyło. Skinął głową. Dziewczyna mocno go przytuliła, bez pośpiechu. Potem Irina.
— Dziękuję. Za wszystko.
Radu kontynuował z ciężkim, ale dziwnie ciepłym sercem. Wrócił do domu późno. Ana spała, z torbą szkolną przy łóżku. Pocałował ją w czoło i długo tam stał, patrząc na nią.
Następny dzień minął jak mgła. Trzeciego dnia sala rozpraw była zimna i zatłoczona. Była żona stała wyprostowana, a obok niej jej prawnik. Radu załamał ręce. Miał cienką teczkę. Ona grubą.
Sędzia wszedł.
Kiedy podniósł wzrok, Radu poczuł, jak zapiera mu dech w piersiach.
To był ojciec dziewcząt.
Sędzia Mihai Dumitrescu.
Ich oczy spotkały się na ułamek sekundy. Żadnej reakcji. Tylko powolne mrugnięcie.
Rozprawa się rozpoczęła. Adwokaci. Kłótnie. Pieniądze. Stabilność. Napięty