Zadzwonił ponownie.
Znów to zignorowałem.
Za trzecim razem w końcu odebrałem.
„Czego chcesz, Kevin?”
„Wow” – powiedział. „Dość długo ci to zajęło. Słuchaj, tata chce z tobą porozmawiać”.
„Nie mam nic do powiedzenia tacie.”
„Daj spokój, Tara. Nie dramatyzuj. Jest skłonny to przemyśleć, jeśli przeprosisz.”
Naprawdę się zaśmiałem.
„Za co przeprosić?”
„Za zawstydzenie rodziny w sobotę. Za takie wyjście. Za zrobienie sceny”.
„Nie zrobiłem sceny. Wyszedłem po cichu.”
„Dokładnie. Wyszedłeś. Zawstydziłeś tatę przed wszystkimi. Wydał kupę forsy na tę kolację.”
„Wydał kupę forsy, żeby mnie upokorzyć” – powiedziałem. „Ale doceniam telefon. Powiedz tacie, że podziękowałem za ponowne rozpatrzenie sprawy”.
„Popełniasz błąd” – ostrzegł Kevin. „Nie chcesz znaleźć się po złej stronie tej rodziny”.
„Jestem prawie pewien, że jestem po właściwej stronie” – powiedziałem i się rozłączyłem.
Dziesięć minut później Paige napisała SMS-a.
Kevin powiedział, że byłeś dla niego niegrzeczny. Dlaczego musisz wszystko tak utrudniać?
Nie odpowiedziałem.
Kolejny SMS, tym razem od mojej matki.
Twój ojciec jest bardzo zawiedziony. Zawsze byłeś niewdzięczny.
Usuwać.
Wujek Gerald.
Twoi rodzice chcieli tylko tego, co najlepsze dla rodziny. Mam nadzieję, że zmienisz swoje nastawienie.
Usuwać.
Ciocia Carol.
Szkoda, że tak marnujesz swoją rodzinę. Pycha kroczy przed upadkiem, Taro.
Przez dłuższą chwilę wpatrywałem się w tę ostatnią wiadomość.
Pycha kroczy przed upadkiem.
Nie miała pojęcia, jak bardzo miała rację — myliła się jedynie co do tego, kto spadnie.
We wtorek rano spotkałem się z Timothym w jego biurze w centrum miasta.
Budynek „Tribune” to stary, przebudowany magazyn z odsłoniętą cegłą i przemysłowymi oknami. Jego biuro znajdowało się na trzecim piętrze, zagracona przestrzeń pełna stosów papierów, kubków do kawy i delikatnego zapachu tuszu do drukarki.
Wyglądał na zmęczonego, gdy usiadłem.
„Długi weekend?”
„Można tak powiedzieć.”
Rozłożyłem wszystko, co przywiozłem. Dokumenty, arkusze kalkulacyjne, harmonogramy, dowody.
Oczy Timothy’ego robiły się coraz większe z każdą stroną, którą mu pokazywałam.
„O Boże” – wyszeptał. „To jest coś wielkiego. Jak długo to już trwa?”
„Co najmniej pięć lat. Prawdopodobnie dłużej. Mam dostęp tylko do zapisów z ostatnich pięciu lat.”
„A ofiary?”
„Wielu partnerów biznesowych, którzy stracili pieniądze. Organizacje non-profit, którym obiecano darowizny, których nigdy nie otrzymały. Inwestorzy, którzy zainwestowali w projekty, które nie istnieją. Lista jest długa.”
Timothy odchylił się na krześle i przeczesał włosy dłonią.
„To może doprowadzić do upadku nie tylko twojego ojca. To może ujawnić całą sieć korupcji w sektorze nieruchomości w Birmingham”.
“Ja wiem.”
Przyjrzał mi się uważnie.
„To twoi rodzice, Tara. Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?”
Pomyślałam o sobotniej nocy. O śmiechu, drwinach, o tym, jak wszyscy patrzyli na mnie, jakbym była nikim, jakbym nigdy się nie liczyła.
„Jestem pewien.”
Skinął głową.
„Dobrze. Daj mi trzy dni. Muszę zweryfikować część z tego niezależnie, porozmawiać ze źródłami, odpowiednio zbudować historię. Możesz poczekać trzy dni?”
Uśmiechnąłem się.
„Czekałem dwadzieścia dziewięć lat. Trzy kolejne dni mnie nie wykończą”.
Środowy poranek zaczął się jak każdy inny dzień, z wyjątkiem nerwowej energii, która krążyła mi po skórze.
Timothy miał moje dane. Śledztwo było w toku. Musiałem tylko czekać i zachowywać się normalnie.
Zachowywanie się normalnie okazało się trudniejsze niż myślałem.
W pracy co chwila sprawdzałem telefon, oczekując na wieści od Timothy’ego. Żadne nie nadchodziły. Był dokładny, co doceniałem, ale czekanie było torturą. Każda godzina wydawała się trwać tydzień.
Około godziny dziesiątej zadzwonił mój telefon stacjonarny.
Połączenie wewnętrzne.
Odebrałam.
„Tara, mogłabyś przyjść do mojego biura? Musimy porozmawiać”.
Głos Patricii był poważny.
Ścisnęło mnie w żołądku. Czy ktoś się dowiedział, co robię? Czy moja rodzina w jakiś sposób dowiedziała się o moich planach?
Poszedłem do biura Patricii, w myślach rozważając różne możliwości.
Siedziała za biurkiem, a jej wyraz twarzy był nieodgadniony.
Zamknij drzwi i usiądź.
Tak, zrobiłem.
Złożyła ręce na biurku.
„Dziś rano odbyłem ciekawą rozmowę z potencjalnym klientem. Zadzwonił i pytał konkretnie o ciebie. Chciał wiedzieć, czy jest pan dostępny na prywatną konsultację w pewnych kwestiach finansowych.”
„Kto to był?”
„Nie podał swojego prawdziwego nazwiska, ale numer ten wskazywał na firmę twojego ojca”.
Zimno przeszło mi przez żyły.
„Sprawdza mnie.”
„Tak mi się wydaje. Zapytał o twoje kwalifikacje, specjalizację, ostatnie sprawy. Powiedziałem mu, że jesteś jednym z naszych najlepszych księgowych śledczych i że jeśli chce cię zatrudnić, musi skorzystać z odpowiednich kanałów i wypełnić nasze dokumenty rekrutacyjne”.
„Co powiedział?”
„Rozłączył się.”
Patricia odchyliła się na krześle.
„Taro, cokolwiek planujesz, bądź ostrożna. Jeśli twój ojciec tu węszy, może coś podejrzewać”.
„On niczego nie podejrzewa” – powiedziałam z większą pewnością siebie, niż czułam. „Uważa mnie za słabą i nic nieznaczącą. Pewnie po prostu ciekawi go, czym właściwie się zajmuję”.
„Może” – powiedziała Patricia. „Ale przestraszeni mężczyźni mogą być niebezpieczni. Uważaj na siebie”.
Wróciłem do biurka, czując, że moja wcześniejsza pewność siebie została zachwiana.
Mój ojciec podjął działania.
Dlaczego?
Co wzbudziło jego podejrzenia?
Mój telefon zawibrował. Wiadomość od Kevina.
Tata chce zjeść z tobą lunch. Tylko we dwoje. Mówi, że to ważne.
Wpatrywałem się w wiadomość.
To była pułapka. Musiała nią być.
Mój ojciec nie organizował prywatnych lunchów. Nie rozmawiał z nikim w cztery oczy, chyba że czegoś potrzebował.
Odpowiedziałem SMS-em.
Cały tydzień zajęty. Może w przyszłym miesiącu.
Odpowiedź Kevina była natychmiastowa.
Mówi, że nie może czekać. Jutro w południe. W Summit Club. Będzie czekał.
Summit Club był ulubioną restauracją mojego ojca, miejscem, w którym prowadził interesy i robił wrażenie na klientach. Było drogie, ekskluzywne i dokładnie takie, w którym czuł się potężny.
Nie odpowiedziałem.
Kolejny SMS od Kevina.
Próbuje wszystko naprawić. Taro, nie bądź uparta.
A potem jedno od mojej matki.
Twój ojciec wyciąga do ciebie rękę. Najmniej, co możesz zrobić, to się pojawić.
I Paige.
Serio? Nie możesz nawet zjeść lunchu z tatą? Jesteś małostkowy.
Koordynowali swoje działania, popychali, próbowali wepchnąć mnie w kąt.
Zadzwoniłem do Timothy’ego.
„Hej” – odpowiedział. „Właśnie miałem do ciebie dzwonić. Mamy problem”.
Serce mi się ścisnęło.
„Jaki problem?”
„Ktoś skontaktował się z moim redaktorem dziś rano. Anonimowa informacja, że pracuję nad artykułem opartym na sfałszowanych dokumentach dostarczonych przez niezadowolonego członka rodziny. Mój redaktor chce poznać wszystkie źródła, zanim cokolwiek opublikujemy”.
„Oni wiedzą” – wyszeptałem. „Moja rodzina wie, że ich ścigam”.
„Nie wiemy tego na pewno” – powiedział Timothy. „To może być zbieg okoliczności”.
„Mój ojciec zadzwonił dziś rano do mojego biura, udając klienta. Teraz chce się ze mną jutro spotkać na lunch, a ty dostajesz anonimowy cynk, który cię ostrzega. To nie przypadek”.
Timothy przez chwilę milczał.
„Dobrze. Więc co chcesz zrobić? Nadal możemy opublikować artykuł, ale weryfikacja wszystkiego zajmie więcej czasu, jeśli mój redaktor będzie ostrożny”.
„Jak długo jeszcze?”
„Może tydzień.”
„Nie mam tygodnia” – powiedziałem. „Krążą. Cokolwiek planują, planują to teraz”.
„W takim razie musimy być mądrzejsi” – powiedział Timothy. „Idź na lunch. Zobacz, czego chce. Może da nam coś, co się przyda. Albo spróbuje cię zastraszyć i zmusić do wycofania się”.
„Czy on może?”
Pomyślałem o sobotniej nocy. O upokorzeniu, śmiechu, o całej rodzinie, która się na mnie rzuciła, jakbym był nikim.
„Nie” – powiedziałem. „Nie może”.
Tego wieczoru zrobiłem coś, co robiłem rzadko.
Zadzwoniłem do babci.
Odebrała po trzecim dzwonku.
„Taro, kochanie, miałem nadzieję, że zadzwonisz.”
„Babciu, czy tata ostatnio coś o mnie mówił? Coś nietypowego?”
Zawahała się.
„Zadawał pytania. O twoją pracę, finanse, czy masz jakieś powiązania w mediach”.
“Dlaczego?”
„Nie wiem. Wydaje się niespokojny.”
„On coś podejrzewa” – powiedziałem.
„Tara… co robisz?”
„To, co powinnam była zrobić lata temu” – powiedziałam. „Stanąć w swojej obronie”.
„Uważaj” – ostrzegła. „Twój ojciec nie lubi, gdy ktoś go prowokuje. Staje się okrutny, gdy czuje się osaczony”.
„Wiem. Uczyłem się od najlepszych.”
Po tym jak się rozłączyliśmy, siedziałem w mieszkaniu i rozmyślałem.
Mój ojciec coś robił. Był podejrzliwy, ale nie wiedział dokładnie, co planuję, bo inaczej zrobiłby coś więcej niż tylko poprosił o spotkanie na lunch. Szukał informacji, próbując dowiedzieć się, co wiem.
Mądrze byłoby poczekać. Pozwolić Timothy’emu dokończyć śledztwo. Zbuduj sprawę właściwie. Bądź cierpliwy.