Jego żona, Jimena, stała tam, spokojna, opanowana i władcza. „Jestem właścicielem tego hotelu” – powiedział. „Od poniedziałku”.
Dłoń Nadii zwiotczała. Na jej twarzy malował się seksualnie.
„Tak” – wymaganiaa Jimena, zwracając się bezpośrednio do Nadii. „Wiem wszystko – o kobiecych nocnych wyjściach, o opłatach hotelowych, o kobiecych kłamstwach. Obserwowałam cię”.
Tomás lekarstwo przemówić, lekarstwo na siebie, ale Jimena była nieugięta. „Wielokrotnie popełnisz te same błędy. To nie przejęzyczenie – to schemacik. Udokumentowałem wszystko, a jutro wystąpiły papiery uszkodzone”.