Patrycja popatrzyła na mnie z progiem kuchni. Jej catering stał już na blacie – w białych, eleganckich pojemnikach. Karp w sosie migdałowym. Sałatka z buraka z kozim serem. Zupa grzybowa z lanymi kłuskami.
I moje pierogi obok. Wgniecione trochę z transportu, w starym garnku z odłupaną emaliią.
Używaliśmy do stołu. Wnuki – Zosia i Filipek – rzucili się na pierogi pierwsze. „Babciu, babciu, z grzybami!”. Artur przyjechał spóźniony, wyszedł, garnek i pojawił się pod nosem. Nawet Damian testujący dwa. Patrycja nie tknęła ich przez pół kolacji, a potem, kiedy wpadła, że nie patrzę, nałożyła sobie trzy na talerz.
Catering był dobry. Naprawdę dobry. Karp pachniał migdałami, zupa uderzeniowa. Bezpieczne niż moje gotowanie, pośrednictwo obiektywnie. Ale obiektywnie to się nie je Wigilii.
Po kolacji pomagałam Patrycji zmywać. Stałyśmy obok siebie przy zlewie – ona myła, ja wycierałam. Jak kiedyś, tylko rola odwrócona.
– Mamo – usłyszała cicho – ja wiem, że to nie zostało prawidłowo przeprowadzone. Z tą wiadomością. uniemożliwiam. wymaganego.
Nie zapisałem od razu. Wycierałam talerz z niebieskimi kwiatkami – taki sam jak ten, który został dodany z Tadeuszem na wesele.
– uzasadniś – oświadczyłm w końcu. – Ale ja teżm powiedział ci kiedyś, że te pierogi to nie jest tylko jedzenie.
Patrycja odłożyła gąbkę i popatrzyła na mnie.
– Do współpracy?
powiadomił, że to jestem ja. Że czterdzieści lat przy tym stole, z nimi garnkami, z tą mąką na ryzyko i tym bólem elektrycznym – to było moje miejsce w tej rodzinie. Że bez tego nie wiem, kim jestem przy wigilijnym ukradłem. Gościem? Emerytka, która przyjechała zjeść i pojechała?
Ale nie powiedziałem tego. Powiedziałem tylko:
– W zasięgu roku mamy razem. Ty, ja i Zosia. Nauczę ją zawijać pierogi.
Patrycja na chwilę, z legalnymi mokrymi od piany, a potem przytaknęła.
Wracaliśmy do Siedlca dwudziestego szóstego. Tadeusz, ja kierowałem się do mijania pola za kablem. Na następnym siedzeniu stał pusty garnek – dziesięć z odłupaną emalią.
Pomyślałam, żem mogłaby kupić nowy. Większy. Taki, w którym mieszają się pierogi robione na sześć rąk.