„Spokojnie, to nie moje” – powiedziała, po czym zostawiła bliźnięta przy bramce C19 i wsiadła na pokład lotu w jedną stronę, nie wiedząc, że miliarder, szef mafii, to zobaczy…
Adrian trzymał ręce na widoku. „Jak się nazywacie?”
Dziewczynka odpowiedziała. „Emma.”
Chłopiec potrzebował więcej czasu. „Ethan.”
„Nazwisko?”
„Reed” – powiedziała Emma.
„Kim była ta kobieta?”
Wzrok Ethana powędrował w stronę bramki. „Vanessa.”
Emma dodała: „Wyszła za naszego tatę.”
Szczęka Adriana lekko się napięła. „Jest waszą matką?”
Oboje dzieci pokręciły głowami.
„Nasza mama umarła” – powiedział Ethan. „Tata też.”
Dante spojrzał na Adriana.
Adrian się nie poruszył.
Hałas lotniska zdawał się wycofywać za tym zdaniem.
„Jak dawno temu?” – zapytał ostrożnie Adrian.
„Tata umarł przed Bożym Narodzeniem” – powiedziała Emma. „W budynku.”
„W budynku?”
„Naprawiał rzeczy” – powiedział Ethan. „Duże rzeczy. Metalowe rzeczy. Vanessa mówiła, że był nieostrożny.”
Oczy Emmy błysnęły. „Tatuś nie był nieostrożny.”
Adrian uwierzył jej, zanim wiedział dlaczego.
„Czy ktoś po was przyjedzie?” – zapytał.
Emma spojrzała na Ethana.
Ethan spojrzał na samolot.
Samolot skręcał w stronę pasa startowego.
„Nie” – powiedział Ethan.
To słowo było tak ciche, że Adrian prawie je przegapił.
Dante nachylił się bliżej. „Powinniśmy wezwać policję lotniskową.”
Adrian spojrzał na drzwi wejściowe, potem na dzieci. Gdyby najpierw pojawiła się policja lotniskowa, bliźnięta stałyby się papierkową robotą. Gdyby najpierw pojawiły się służby socjalne, stałyby się numerami w systemie. Jeśli Vanessa już skłamała – a wszystko w niej pachniało wypolerowanymi kłamstwami – to ta, do której uciekała, mogła mieć dłuższe ramiona niż prawda.
„Jeszcze nie” – powiedział Adrian.
Brwi Dantego drgnęły, ale nic nie powiedział.
Adrian wstał i zdjął płaszcz. Złożył go raz i narzucił na ramiona Emmy, bo trzęsła się i udawała, że nie. Wpatrywała się w płaszcz, jakby płaszcze od obcych miały dołączone zasady.
„Możesz go oddać później” – powiedział Adrian.
„Nie biorę rzeczy” – odparła Emma.
„Nie proszę, żebyś go wzięła. Proszę, żebyś nie zmarzła.”
Ta odpowiedź wydawała się do przyjęcia. Przyciągnęła płaszcz bliżej.
Ethan przyglądał mu się uważnie. „Jesteś złym człowiekiem?”
Dante wydał dźwięk, który mógł być kaszlnięciem.
Adrian spojrzał na chłopca.
Łatwo byłoby skłamać. Dorośli kłamią dzieciom bez przerwy, zwykle z uśmiechem. Kłamią o bólu, o niebezpieczeństwie, o powrocie, o tym, co znaczy „wkrótce”, o tym, czy zmarli ich słyszą.
Adrian stwierdził, że nie może dołożyć kolejnego kłamstwa do sterty.
„Robiłem złe rzeczy” – powiedział.
Ethan rozważył to.
„Robisz to teraz?”
„Nie.”
Emma przyjrzała mu się. „Skąd mamy wiedzieć?”