Część 2: Adrian nie odpowiedział.
Patrzył, jak samolot Vanessy cofa się od rękawa. Patrzył, jak dziewczynka siedzi nienaturalnie wyprostowana obok brata. Patrzył, jak chłopiec przyciska usta do wytartej głowy misia i zmusza się, by nie płakać.
Adrian znał ten wyraz twarzy.
Nie u dzieci.
U mężczyzn w pokojach przesłuchań, którzy w końcu zrozumieli, że nikt nie przyjdzie.
Przeszedł przez halę odlotów, zanim zdecydował, czy to rozsądne.
Dante podążał za nim, krok za krokiem.
Drugi ochroniarz, Paulie, mruknął: „Szefie?”
Adrian zignorował go.
Zatrzymał się przed bliźniakami i przykucnął. Samo to mogłoby zdumieć każdego, kto go znał. Adrian Cross nie kucał przed burmistrzami, sędziami, senatorami, bankierami ani księżmi.
Ale przykucnął przed dwojgiem porzuconych dzieci.
Z bliska wyglądali na mniejszych.
Dziewczynka uniosła podbródek.