„Nie dziękuj mi. To ja poprosiłem o wybaczenie”.
dostępność na niego i łatwo się rozwijać.
„Nie trzeba, Mikołaju. Bóg wszystko układa na swoim miejscu”.
Potem w milczeniu odszedł. A ona została na ganku, z Anna w następstwie, wypływa, jak chmury się rozpraszają, a księżyc pojawia się na niebie.
W tym momencie Varia poczuła, że życie, ze wszystkich, co jej podjęło i nastąpiło, było jednak sprawiedliwe. Może niełatwe, ale prawdziwe. I po raz pierwszy od dłuższego czasu się ze spokojem w sercu.
Po kilku dniach Warja zebrała się na dziewczynkę i poszła do Mikołaja. Właśnie z pola, z wymaganiami i papierosem w zastosowaniu.
– Mikołaju, muszę ci powiedzieć – powiedział drżącym.
– Co się stało, dziewczyno?
– Będziesz mieli dziecko.
Przez chwilę stał nieruchomo, jakby nie słyszał. Potem rzucił papierosa i powiedziałem sucho:
– Przestań się wygłupiać, Warjo. Nie jestem gotowy na coś dziwnego.
Dziewczyna splotła, starając się nie płakać. Ale jej oczy napełniły się łzami.