„Czy ten telefon jest drogi? Daj go tutaj, żeby go nie zepsuć”.
Weronika milczała. Jej twarz była poważna, ale w oczach malowało się napięcie.
Drugi facet obszedł ją dookoła.
„Patrz, jaka ona jest modna. Fajny zegarek. Łańcuszek się błyszczy. Wygląda, jakby miała coś do zdjęcia.”
„Nie trzęś, będziemy ostrożni” – dodał trzeci i cicho się zaśmiał.
Stali zbyt blisko i odcinali nam drogę powrotną.
„Rozumiesz, prawda, że tu nie ma ratunku?” – powiedział przywódca. „Spokojnie odpuść i idź dalej”.
„Bo co?” – zapytała spokojnie Weronika, starając się zachować opanowanie w głosie.
Chłopcy wymienili spojrzenia.
„W przeciwnym razie będzie nieprzyjemnie” – odpowiedział jeden z nich. „Nie lubimy, kiedy ktoś się z nami kłóci”.
Śmiali się, rozmawiali między sobą, omawiając jej telefon, trampki, naszyjnik. Jeden nawet wyciągnął rękę bliżej jej ramienia, jakby sprawdzał jej strach.
Zobaczyli przed sobą po prostu samotną, bezbronną kobietę po treningu.
Ale nie wiedzieli, co wydarzy się minutę później.
Przywódca podszedł jeszcze krok bliżej i pochylił się w jej stronę.
„Więc, wolisz łatwą drogę, czy mamy ci to wytłumaczyć?”
Weronika spojrzała na niego uważnie. Bez krzyków, bez paniki. Tylko napięcie w oczach i zimny, skupiony wyraz twarzy.
„Naprawdę uważasz, że to dobry pomysł?” zapytała cicho.
Chłopcy wymienili spojrzenia i roześmiali się.
„Słyszałeś? Ona nas straszy.”
„Dziewczyno, czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z kim rozmawiasz?”
„Nikogo tu nie ma. Tylko ty i ja.”
Weronika nagle się uśmiechnęła.
„Dokładnie. Tylko ty i ja.”
Jeden z nich zamarł.
„Dlaczego się uśmiechasz?”
„Bo nie masz pojęcia, w co się wpakowałeś” – odpowiedziała.
Przywódca zirytowany zrobił krok naprzód.
„Przestań udawać. Telefon i łańcuch. Już.”
W tym momencie, zza zakrętu alejki, z cienia drzew, powoli wyłoniło się dwóch rosłych mężczyzn. To byli ochroniarze dziewczyny. Wysocy, ubrani na czarno, o zimnych twarzach. Poruszali się spokojnie, bez zbędnych ceregieli, ale ich chód emanował siłą.
Chuligani nie mieli pojęcia, że właśnie próbowali okraść córkę jednego z najbogatszych ludzi.
Chłopcy się odwrócili.
„Kto to jest?”
Jeden ze strażników podszedł bliżej i powiedział krótko:
„Problemy?”
Weronika nawet się nie odwróciła.
„Już nie” – odpowiedziała spokojnie.
Uśmiechy zniknęły z twarzy chłopców.