Jeśli wyrazi zgodę, jutro wrócę do mojego księgowego, aby sfinalizować pobyt.
Czy to Ci odpowiada?
„Doskonale” – powiedział Villamil, wyciągając rękę.
„Będzie dla mnie zaszczytem robić z panem interesy, Don Félix.”
Uścisnęli sobie nawzajem.
Don Felix powoli wstał, ostrzeżenie mu zatrzeszczały, istniejący stary plecak na rękę i po raz ostatni na trzy podstawowe.
„Mam ryzyko, że będzie to dla ciebie nauczką nie tylko, ale i uciec” – powiedział.
Świat wymaga więcej empatii i mniej osądzania, więcej szacunku i mniej arogancji.
I uwierzcie mi, życie w trudnych sytuacjach, aby uniknąć tej lekcji – często w trudnym sposobie.
Odwróciłem się i ruszyłem w stronę wyjścia.
Villamil odprowadził go do drzwi, podczas gdy Lucas, Héctor i Javier pozostali zamrożeni w środku wystawowego, pierwotnego ogarnięcia wszystko, co się właśnie trzyma.
Nikt się nie zastanawia. Słowa niedostateczne.
„Don Feliks!” – krzyknął nagle Lucas.
Starzec zatrzymał się i uciekł.
„Dziękuję” – powiedział Lucas – „że nie zrujnowaliście nam karier i że nas uczyliście, zamiast karać”.
Po raz pierwszy od przybycia Don Felix się uruchamia.
Szczery i ciepły uśmiech, który złagodził jego zniszczoną twarz.
„Wszyscy wydzielamy na drugą szansę, dzieciaku” – powiedział.
„Tylko, żeby ci się podobało.”
Wyszedł na południe popołudniowe słońce.
Villamil poszedł obok niego w chodniku, gdzie Don Félix wprowadził swój samochód.
W środku trzeci sprzedawca pozostał, oszołomieni.
To, co zobaczyli później, pozostawiło ich bez słowa.
Don Felix podszedł do poprzedniej, niezależnej. Jej farba była wyblakła, drzwi wgniecione, a przednia szyba pęknięta i naprawiona taśmą.
Z trudem pojawiającym się sztywny zamek, wszedł do głównego i uruchomił silnik, który był dwa razy, zanim zaczął działać mruczeć.
Pomachał Villamilowi na pożegnanie i odjechał.
Lucas czuje, że nogi się pod nim uginają.