Jegor przez chwilę nie ruszał się z miejsca. Serce waliło mu tak głośno, że miał wrażenie, iż ktoś po drugiej stronie drzwi musi je słyszeć. Waria była coraz cięższa w jego ramionach, albo to on tracił siły — trudno było już odróżnić jedno od drugiego.
Zebrał resztki odwagi i nacisnął klamkę.
Drzwi ustąpiły bez oporu.