Zejście w przeszłość
Gdy więzienie pogrążyło się w chaosie prawnym, egzekucja została zawieszona – nie anulowana, lecz zamrożona w czasie. Moją matkę odprowadzono z powrotem do celi, z twarzą wyrytą w szoku i rodzącą się nadzieją. Matthew i mnie zabrano do małego, sterylnego gabinetu.
Matthew siedział na krawędzi plastikowego krzesła, z nogami zwisającymi mu w nocy. Wyglądał na takiego małego, a przecież dźwigał górę przez sześć lat. Uklękłam przed nim, drżąc rękami.
„Matthew” – wyszeptałam – „dlaczego mi nie powiedziałeś? Dlaczego nie zadzwoniłeś na policję?”
Jej dolna warga drżała. „Wujek Ray powiedział mi, że cię zabije, Sarah. Powiedział, że policja to jego przyjaciele i że pomogą mu cię pochować w lesie za domem. Powiedział… powiedział, że tata umarł, bo nie potrafił dochować tajemnicy i że muszę się poprawić”.
Ogarnął mnie lodowaty dreszcz. Przez sześć lat mieszkałem pod jednym dachem z potworem, jedząc jedzenie, które kupował za pieniądze mojego ojca, podczas gdy on przykładał metaforyczny pistolet do skroni mojego młodszego brata.
Tajemna szuflada
Dyrektor wrócił dwie godziny później w towarzystwie przerażonego detektywa i ślusarza sądowego. Udali się do naszego starego domu – domu, który Ray uznał za swój.
Znaleźli szafę. Była to ogromna, antyczna, mahoniowa komoda, która należała do naszej babci. Tata zażartował, że to portal do innego świata. W pewnym sensie miał rację.
Za fałszywym panelem w podstawie, uruchomionym za pomocą klucza, który Matthew ukrywał przez pięć lat w swojej skrzynce z zabawkami, znaleziono oprawioną w skórę księgę i pojedyncze ziarniste zdjęcie.
Kierownik położył zdjęcie na biurku przed nami. Nie było to zwykłe zdjęcie Raya. To było zdjęcie Raya ściskającego dłoń mężczyźnie o nazwisku Victor Vane – znanemu lokalnemu deweloperowi, który sześć lat temu był ścigany za wielomilionowe oszustwo związane z podpaleniem.
Jednak to rejestr całkowicie otworzył sprawę.