„Chłopak jest w szoku” – wyjąkał Ray, a jego głos łamał się jak suche drewno. „Przeżył tragedię. Zmyśla historie, żeby sobie poradzić!”

Ale dyrektor nie słuchał Raya. Wpatrywał się w klucz w swojej dłoni. Był to staromodny klucz szkieletowy, zardzewiały na krawędziach, ale solidny. Gestem wskazał na

„Trzymajcie go” – rozkazał, wskazując na Raya. „I zadzwońcie do prokuratury. Natychmiast”.

„Nie możesz tego zrobić!” krzyknął Ray, gdy dwóch strażników chwyciło go za ramiona. „To legalna egzekucja! Masz nakaz!”

„Mam świadka” – odpowiedział Strażnik głosem zimnym jak żelazo. „I mam nowe dowody”.