Esteban zdał sobie sprawę, że ukrywanie ich nie wystarczy. Barragán pojawi się z fałszywymi dokumentami, fałszywymi świadkami i uzbrojonymi ludźmi. Don Aurelio zasugerował wezwanie ojca Anselma i dwóch świadków; gdyby Elena zgodziła się legalnie poślubić Estebana – nawet jeśli tylko dla bezpieczeństwa – dzieci znalazłyby się już pod dachem ojczyma, zanim prawnik zdążyłby je zabrać.
Elena poczuła się urażona i zraniona, ponieważ przez lata mężczyźni podejmowali za nią decyzje za pomocą papierów, podpisów i gróźb. Esteban poprawił się: nie prosił o jej łóżko, serce ani posłuszeństwo; oferował jedynie swoje nazwisko jako mur – mur, który mogła zburzyć, kiedy już nie będzie mu potrzebny.
Elena rozmawiała z Lucíą w cztery oczy. O świcie, gdy pies warczał w stronę drzew mesquite, zgodziła się na trzy warunki: że Esteban nigdy jej nie dotknie bez jej zgody, że nigdy nie złamie serc jej dzieci i że gdy Don Víctor padnie, będzie miała prawo spalić akt ślubu. Esteban się zgodził.
Jednak przed południem Barragán przybył z trzema mężczyznami i zwiniętą plandeką, gotowy, aby owinąć dzieci jak paczki.
**Część 3**
Esteban wyszedł na werandę z karabinem pod pachą i zażądał, aby prawnik przedstawił dokumenty w pełnym świetle dziennym. Barragán przedstawił nakaz aresztowania podpisany przez sędziego z Hermosillo, ale Esteban – syn byłego sędziego pokoju – natychmiast dostrzegł usterkę: nakaz nigdy nie został doręczony Elenie w obecności neutralnego świadka. To dało im cenne godziny.
W południe przybył ojciec Anselmo z don Aurelio i uzdrowicielką Hiacyntą jako świadkami. Przed ceremonią porozmawiał prywatnie z Eleną, aby upewnić się, że nikt jej nie zmusza. Blada, ale opanowana, zgodziła się z własnej woli. Ceremonia była krótka, niespokojna i drżąca. Esteban obiecał ją chronić, nie roszcząc sobie do niej praw; Elena obiecała używać jego imienia tylko tak długo, jak będzie to dla niej schronieniem. Kiedy ksiądz ogłosił ich mężem i żoną, Esteban jej nie pocałował – po prostu podał jej rękę. Ujęła ją i po raz pierwszy od miesięcy nie czuła strachu w dotyku mężczyzny.
Barragán wrócił tego popołudnia i po zapoznaniu się z aktami nie miał innego wyjścia, jak odejść – choć groziło mu niebezpieczeństwo: Don Víctor miał przyprowadzić świadków, którzy mieliby ogłosić Elenę szaloną i zabrać Mateo, jej jedynego wnuka.
W kolejnych tygodniach ranczo powoli odżywało. Mateo odzyskiwał siły; Lucía nauczyła się spać bez trzymania się gałęzi dla ochrony; Elena wróciła do gotowania – najpierw z drżącymi rękami, potem ze spokojem. Esteban dotrzymał słowa, śpiąc na werandzie i sprawdzając drogę każdego ranka, zanim dzieci się obudzą.
Proces odbył się w Chihuahua. Don Víctor pojawił się ubrany na czarno, z twarzą skrzywdzonego mężczyzny i oczami osoby, która używała władzy. Jego główny świadek, były służący, twierdził, że Elena rozmawiała ze zmarłymi, groziła nożami i zaniedbywała swoje dzieci. Jednak prawnik, którego ojciec Anselmo pozyskał, udowodnił, że kobieta otrzymała 1000 pesos od Don Víctora zaledwie kilka dni przed złożeniem zeznań. Służąca załamała się i przyznała, że skłamała z obawy przed utratą wszystkiego.
Następnie Lucía poprosiła o możliwość zabrania głosu.
Sędzia zawahał się, ale dziewczyna wystąpiła z tą samą determinacją, którą wykazała broniąc brata nad wyschniętym strumieniem. Opowiedziała, jak w noc ich ucieczki usłyszała, jak Don Víctor powiedział Juliánowi, że dostał to, na co zasłużył – i że żadne dziecko Mondragón nie dorastałoby pod opieką nieposłusznej wdowy.
Don Víctor próbował nazwać ją kłamczuchą, ale Lucía ani na chwilę nie spuściła wzroku. Powiedziała, że będzie powtarzać prawdę, aż się zestarzeje, nawet jeśli on umrze, zanim zdąży ją usłyszeć.
Sędzia odmówił Don Víctorowi prawa do opieki, nakazał wszczęcie śledztwa w sprawie przekupstwa i krzywoprzysięstwa i orzekł, że dzieci powinny pozostać z matką.
Elena opuściła sąd bez celebracji. Po prostu wzięła Mateo w ramiona, objęła Lucíę i spojrzała na Estebana tak, jak patrzy się na drzwi, które pozostają otwarte, gdy świat próbuje je zamknąć.
Wrócili na ranczo o zmierzchu. Na progu Elena poprosiła Estebana, żeby ją zaniósł – nie dlatego, że była słaba, ale dlatego, że chciała wejść do domu w ramionach mężczyzny, nie czując, że upada. Delikatnie ją uniósł i postawił w kuchni, gdzie powietrze wypełniał zapach świeżego chleba.
Odzyskany dom. Odbudowane życie.
Minęły miesiące, zanim go pocałowała. Minęły lata, zanim mogła wypowiedzieć imię Juliana bez bólu. Ale nigdy nie spaliła aktu ślubu.
Mieli jeszcze dwójkę dzieci. Lucía została prawniczką, broniąc kobiet, których nikt inny nie chciał słuchać. Mateo dorósł i stał się silny, a później powiedział, że jego pierwszym szczęśliwym wspomnieniem była duża dłoń trzymająca jego dłoń podczas gorączki.
Don Víctor zmarł samotnie w swojej rozległej posiadłości, otoczony portretami i ciszą. Elena płakała przez dziesięć minut – nie z powodu okrutnego człowieka, którym był, ale z powodu ojca, którym nigdy nie chciał się stać. Potem wróciła do swojego chleba, bo życie, jak ciasto, potrzebuje pewnych rąk, by urosnąć.
A dom, który stał pusty przez dziewięć lat, nigdy już nie zaznał samotności – ponieważ pewna mała dziewczynka krzyknęła na pustyni, pewien mężczyzna postanowił się zatrzymać, a cztery złamane serca odkryły, że rodzina to nie zawsze krew, która cię porywa, ale ręce, które zostają, mimo że zostając, kosztują wszystko.