Nie żyje, co znaczy “cringe”. Następnie sprawdziłam w internecie na tym samym telefonie, który kupił mi Magda. Żenujące. Wstydliwe. Babcia w galerii to „cringe”.
Połknęłam do. Jak wiele rzeczy w życiu – połknęłam i zdarzeniem się, powiedziałem “no dobrze, idź z zdarzeniami”. Bo tak robią babcie, prawda? Uwystępuje. Rozumieją. Nie robię scen.
A potem nadeszło dziesięć w czwartek. Talerz z kanapkami. Kubek kakaowy. Drzwi Uchylone.
„Babcia? Nie wiesz, taka trochę naiwna jest.”
Siedziałam w kuchni chyba z dwudziestej minuty. Patrzałam na zatrzask, którego magnesem trzymałam zdjęcie Patrycji z komunii – biała sukienka, wianek, wielki uśmiech, dłoń w mojej dłoni. została złamana, kiedy ta dziewczynka ze zdjęcia dotyczy się z kimś, kto mówi o mnie „naiwna” takim tonem, jakby opowiadała o koleżance, którą łatwo naciągnąć.
Patrycja wyszła z pokoju po godzinie. Zobaczyła talerz na komodzie.
„O, babciu, kanapki! Super, umieram z głodu.”
Jadła przy kuchennym stole, przeglądając telefon. Nie poddano wyszukiwania. Nie pytanie, dlaczego stoję przy oknie i nie mówię nic. A potem powiedziała:
„Babciu, niepotrzebne kasy na szkolną. Trzy dni, do Wrocławia.”
I wtedy coś we mnie pękło. Nie głośno – cicho, jak pęka nitka w swetrze, a potem cały rząd się prujesz. Usiadłam naprzeciwko niej i powiedziałam:
„Patrycja, która mieszka, co mówiłaś do kolegów.”
Odłożyła telefon. Po raz pierwszy od miesięcy naprawdę na mnie wyszła.
“Co… co usłyszałaś?”
„Że babcia jest naiwna. Ale funkcjonalne daje kasę na buty.”
Cisza. Patrycja zrobiła się czerwona. Otworzyła usta, zamknęła. powiedział:
„Babciu, to żart. Tak się mówi.”
„Tak się nie mówi, Patrycja. Nie o osobę, która od trzech lat płaci za twoje korepetycje z pieniędzy, których sama nie ma.”
Głos mi nie drżał. Sam mnie zdziwiło. Spodziewałam się, że będę płakać, że przerwałam mi słowa, że zrobiłam to, co robiłam całe życie – ustąpiłam. Ale nie ustąpiłem. powiedziałem jej, ile kosztują korepetycje. Powiedziałam, że nie była w sanatorium trzy lata z rzędu. powiedziałem, że na ostatnie Boże Narodzenie kupiłam sobie jedną parę rajstop, bo reszta poszła na jej prezenty.