Część 2
„Jakie materiały?” zapytała ostro.
Adwokat ją zignorował.
Zamiast tego podłączył urządzenie pamięci masowej do ekranu znajdującego się w pobliżu ołtarza.
Pojawiło się wideo.
Sam Marcus spojrzał na nas.
Wszyscy w pokoju wstrzymali oddech.
Nagranie wykonano zaledwie kilka tygodni przed jego śmiercią.
„Jeśli to oglądasz”, powiedział spokojnie Marcus, „mnie już tu nie ma”.
W kościele zapadła całkowita cisza.
Marcus kontynuował.
„Są ludzie, którzy mogą próbować manipulować moją śmiercią dla osobistych korzyści. Wszystko, co zamierzam przedstawić, zostało zweryfikowane przez niezależnych prawników i śledczych”.
Pojawiły się następne obrazy.
Dokumentacja finansowa.
Wiadomości e-mail.
Dokumenty własności.
Przeniesienia przedsiębiorstw.
Każdy dokument był opatrzony znacznikami czasu i podpisami.
Dowody ujawniły, że Chloe była przez miesiące oszukiwana.
Nieautoryzowane transakcje.
Sfałszowane komunikaty.
Próby wpłynięcia na decyzje firmy.
Próbuje przedstawić się jako osoba posiadająca autorytet, którego nigdy nie posiadała.
Kościół wypełnił się westchnieniami.
Kilku dyrektorów wymieniło oszołomione spojrzenia.
Jeden z członków zarządu ukrył twarz w dłoniach.
Chloe zamarła.
„To fałsz” – warknęła.
Nikt nie odpowiedział.
Dowody wciąż się pojawiały.
Każda strona była gorsza od poprzedniej.
Pewna siebie kobieta, która weszła do kościoła, teraz wyglądała na przerażoną.
Potem nastąpiło ostateczne objawienie.
Marcus przekazał wszystkie legalne aktywa na rzecz chronionego funduszu rodzinnego na kilka miesięcy przed swoją śmiercią.
Jedynymi beneficjentami byliśmy Daniel i ja.
Chloe nie odziedziczyła absolutnie niczego.
Nic.
Nie firma.
Nie właściwości.
Ani jednej akcji.
W kościele rozległy się szepty.
Twarz Chloe straciła kolor.